czwartek, 31 stycznia 2013

Słabi, dwudziestoletni. I blogi chcą pisać.

Cześć. Pierwsze notki mają w sobie coś pięknego. Człowiek siada przed ekranem i ma poczucie tworzenia czegoś nowego, coś "co na pewno się już uda". Który to już raz ? W mojej karierze blogowej to już chyba piąty blog. W te liczbę wliczam także blogi gówniarskie, zakładane na mylogu czy innym tenbicie. Miałam jeden blog, na który przepisałam około 6 lat swojego życia. Niestety, dziś nie mogę się na niego zalogować. Pozmieniali serwery, hasła i wszystkie moje osobiste wypociny są na wyciągnięcie ręki. Całe szczenięce archiwum ze szczenięcymi pierdołami. Jak to mówi moja matka: "trzeba być otwartym na świat i się nie bać". W tym przypadku to chyba tak nie działa... Wolałabym, żeby poza mną nikt tego nie widział.

Właściwie to zainspirowała mnie koleżanka z którą utrzymuje dość skąpy kontakt. Wrzuciła linka do swojego bloga na Facebooku, zrobiłam "klik" i poszło. Zatęskniłam. Zatęskniłam za pisaniem, tak od siebie, dla siebie, nie dla kogoś. A że ktoś przeczyta, to nic. Zapraszam serdecznie. Gdybym chciała, żeby nikt nie czytał prędzej założyłabym sobie pamiętnik w papierowym zeszycie i chowała go gdzieś na dnie podróżnej torby. 
Swoją drogą już miałam taki pamiętnik. Potem dostał się w niepowołane ręce, więc zrezygnowałam. Zdenerwowało mnie to, że tylko moje sprawy są znane już nie tylko mnie. Pamiętnik pocięłam i wyrzuciłam. Te niepowołane ręce trochę mną potrząsnęły. Wtedy byłam totalną gówniarą.

Dziś też jestem gówniarą, ale taką która o tym dobrze wie. Jak to cudownie wiedzieć na czym się stoi. Wiedzieć, że się nie wie. Mam nadzieję, że kolejna pisanina nie skończy się na suchym zapale. Słomianym i łatwopalnym. Tyle się dzieje, wystarczy tylko usiąść i pisać. 
Długo nie zastanawiałam się nad nazwą bloga. Zanim zdecydowałam się założyć nowy twór, odwiedziłam moje stare, wciąż istniejące blogi i trafiłam tam na bardzo mądry cytat. Cytat Pana Marka Hłaski. 

No i jacyż oni są, ci dwudziestoletni ludzie, którzy przegrali już wszystko, zrezygnowali ze wszystkiego i biernie oczekują na dalsze ciemne i niepotrzebne życie. Tragiczni czy komiczni? Może jedno i drugie? Oni są słabi; nie tragiczni i nie śmieszni, tylko tragicznie,
przeraźliwie słabi. Pokolenie potrzebuje wapna i fosforu; tranu i witamin. Trzeba wzmocnić ich kręgosłupy, mięśnie i głowy. Trzeba im powiedzieć, że nie przeżyli jeszcze niczego, a wszystko, co najszczerzej wycierpieli do tej pory, może okazać się niczym w porównaniu do tego, co danym im będzie jeszcze przeżyć. Trzeba to pokolenie smutnych i rozpieszczonych dzieci, które utraciły wiarę w bociana, przygotować do życia – oni nie są przygotowani.


Mam 22 lata, witam na moim blogu.
audycja Czarna noc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz