środa, 22 marca 2017

A więc zatoczyłam koło

A gdy człowiek zatacza koło, wraca do starych, sprawdzonych miejsc. Często są to wtedy miejsca zaniedbane, które pokrył kurz; miejsca, których potencjał został uśpiony. Lecz miejmy nadzieję, że nie na zawsze.

Coś się kończy i coś się zaczyna. Jak wspaniale, że mam gdzie wracać. Jak cudownie, że wciąz istnieje to miejsce, mój mały skrawek Internetu, który cierpliwie na mnie czekał. Jak wspaniale, że tutaj nie piszę na zamówienie, nie liczę znaków, nie spieszę się, nie przejmuję, by nie przekręcić słów, za które wsadzone komuś nieopatrznie do buzi, mogłabym ucierpieć.

Jak cudownie jest pisać własnym językiem.

Wracam niczym marnotrawny syn, ale wracam do domu. Wracam po długiej podróży, w której pisaniem zarabiałam na chleb i już wiem jak to smakuje. Bo do tej pory za pisanie nikt mi nie płacił. I już czuję różnicę.

I mimo, że za chwilę zostanę bez pracy, czuję szczęście. Czuję, że warto było zaryzykować, spróbować, opuścić znów ciepłe, wygrzane i jednocześnie powodujące pewne dolegliwości miejsce, wejść w nowy układ, przebijać się przez mury i wchodzić do miejsc mi nieznanych. 

Tego mi nikt nie zabierze i mimo, że znów stoję na jakiejś krawędzi, mam dziwne przeczucie, że będzie dobrze. Że nie straszne mi nic. No, prawie nic. Bo jeszcze sporo strachów do uleczenia. Ale część z nich udało się pokonać. Teraz czas delikatnie odetchnąć, zastanowić się, przemyśleć sprawę. Podsumować dotychczasowe życie. Iść dalej, otworzyć nowy rozdział.

W nowych miejscach, może z nowymi ludźmi.


PS. Czy to przypadek, że piosenka, która akurat wpadła mi w ucho nosi tytuł „Zmiany”? To gra Jazzpospolita. 

czwartek, 18 lutego 2016

Mówią: "wilkiem bądź!"

Wiecie, czytam teraz książkę. Dostałam ją w prezencie od jednej z bliższych mi osób. I ta książka jest niezwykła. Opowiada historię pewnego młodzieńca, biednego jak szczur i wałęsającego się jak szczur. Ale ma głowę pełną marzeń. Na imię mu Rysiek.

Rysiek, podobnie jak ja, w coś wierzy. Wierzy w "piękne życie". Głowę mu zapychają marzenia. Naczytał się o bohaterach i teraz lata jak z pęcherzem za tymi marzeniami. I cóż w tym złego? Nic. Ale dobrego nie więcej. Co rusz dostaje kopy od życia i sam te kopy zadaje. Idei przecież bronić trzeba, no tak czy nie?

Jak już mówiłam, Rysiek wierzy w "piękne życie". Żeby w domu bidy nie było. Żeby normalną robotę podłapał. Żeby matka znów wyglądała jak na ślubnym zdjęciu. Żeby na Marymoncie się szczęśliwiej żyło. I chce walczyć za sprawę. I tyle. 

Tragicznie się czyta takie rzeczy. Tragicznie zwłaszcza jeśli ma człowiek współczucie i żal do tego Ryśka. Bo młode, to to miota się jak ryba w siatce, bo jej czegoś brakło. A z drugiej strony ta wszechogarniająca beznadzieja i złość. Żałość i serce się kraje. 

Bo można powiedzieć: "weź /się do roboty/ nie pierdol/ nie gadaj/ nie użalaj się nad sobą/ idź/ tak nie mów". I takie tam różne.

PS. Jeszcze nie doczytałam tej książki, ponieważ trzeba było już zgasić światło. Jak doczytam to Wam powiem więcej o tym Ryśku. 

A książkę napisał Marek Hłasko. 

wtorek, 2 lutego 2016

Mint Moods. Uwalniają od smutku

Absolutny rozpierdol na Fejsie spowodowało udostępnienie singla z nowej płyty Ostrego. Ja będąc nieco przekorna tego nie zrobię, nie napiszę nic o tym singlu, za to podrzucę coś co wypełnia dźwiękiem i subtelnym brzmieniem mój pokój od kilku minut. Już nie rozpierdol, ale chill. Równie absolutny.

fot. Tatiana Katarzyna Pancewicz /z Fejsa grupy
Polecam zespół Mint Moods. Tworzy ich czwórka, na oko wyglądających młodo osób, skąd są nie wiadomo, bo nie napisali, ale aż tak istotne to nie jest. Z Polski i wystarczy. Ale napisali, że Głos rozłożony elektronicznie na czynniki pierwsze, multiplikowany w postaci chórków, dodatkowych warstw wokalnych plus basowy groove - buja i poprawia nastrój. 
I absolutnie się zgadzam.
W skład zespołu wchodzą:
Magda Grzymkowska – wokal
Michał Majku Urban - samplery, syntezatory, kontrolery
Grzegorz Witczak – gitara
Bartosz Gogolok - gitara basowa
Wyczulona na basy pozdrawiam pana Gogoloka. O to w tym instrumencie chodzi, zostala wydobyta ta cudowna głębia, niezwykle ważna, jednak nie narzucająca się słuchaczowi zbyt mocno :) Przynajmniej tak uważam ja. 

Poniżej EPka, koniecznie do przesłuchania. Ja zapętlam "Worries".

wtorek, 3 listopada 2015

EPka numer dwa od Blue Deep Shorts! [nowość]

Źr: https://www.facebook.com/bluedeepshorts/
Nie zawodzą! Bo nie ma takiej opcji.

Blue Deep Shorts - moi ulubieńcy od pierwszych dźwięków. Wiem, że zajdą daleko i wysoko. A stwierdziłam tak, gdy zgłosili się do Rock Time 2015 czyli do XI Przeglądu Amatorskich Zespołów Studenckich i usłyszałam pierwsze gitary w utworze Phones. I wciąż go mam na swojej playliście. 

Cierpliwie i sukcesywnie budują to co mają najlepsze, czyli produktywny, muzyczny kapitał opierający się na cudownym, gitarowym brzmieniu i płynącym, delikatnie dudniącym basie i skromnie wyważoną perkusją. Nieco nieśmiały wokal Darka Staciwy pięknie współgra z okazjonalnymi chórkami. W czasach gdy obrzydł mi już Kings of Leon, trzeba było szukać świeżych alternatyw. Ta pustka została wypełniona. I choć nie lubię porównań, to chyba nikt nie powie, że to obelga. 

Największa umiejętność BDS? Budowanie klimatu. Od napięcia, przez rozwinięcie aż do muzycznego spełnienia. Czuję, że będziemy się nimi kiedyś mocno chwalić. 

Skład BDS to czwórka uzdolnionych chłopaków z Warszawy. Darek Staciwa, Franek i Antoni Zgorzałek oraz Tomek Miśkiewicz właśnie wrzucili na swoje konto na SoundCloud 4 trackową EPkę. Właśnie jest tutaj kluczowe, gdyż zrobili to niecałe dwie godziny temu. Zatem...

Co Wam dano to bierzcie, bo stwierdzam, że klimat EPki numer 2, może być świetnym soundtrackiem do snu. Przyjemna, choć myślę, że nieco żywsza klimatycznie od poprzedniej propozycja.

Zanim powiem dobranoc włączę sobie jeszcze radosne brzmienie Be Around... I zostawię odsyłacz do słuchania. 




Dobranoc. 

Sensualny duet - Tinashe i Chris Brown w teledysku do "Player"


Niezwykle sensualny obrazek stworzyli razem Chris Brown i Tinashe, choć tu rola rapera ograniczyła się tylko do podrygiwania przy ślicznej Kashingwe. I dobrze, bo do tego faceta żadnych większych uczuć nie żywię. Tu  pierwsze skrzypce zdecydowanie gra Tinashe

Jej kolejna płyta ma wyjść w listopadzie tego roku. I ciekawe jak tym razem zachowa się wytwórnia. Czy pomoże Tinashe w promocji? Aż żal wspominać, że dziewczyna musiała płacić za niektóre poprzednie teledyski z własnej kieszeni. 

Przyjemność dla ucha. 

poniedziałek, 2 listopada 2015

Spotkanie z podróżnikiem Władkiem Labudą [zapowiedź]

Polska --> Wielka Brytania--> Kanada --> Meksyk --> Belize -- > Gwatemala --> Honduras --> Nikaragua -- Kostaryka --> Panama --> Kolumbia --> Ekwador --> Peru --> Boliwia --> Chile --> Australia--> Malezja. Kto się odważy na taką trasę? 

On - podróżnik. Ja - reporterka. Pięcio-minutowe spotkanie. I...



I jestem pod wrażeniem pasji, odwagi, wiary i marzeń. Tego, że przenoszenie gór NAPRAWDĘ JEST MOŻLIWE. Władek Labuda zostawił ciepłą posadkę urzędnika, by wyruszyć w podróż dookoła świata. Przebył 62 tysiące kilometrów w 947 dni, mając 0 zł na noclegi. Napisał książkę "Jak podróżować za darmo". To tak w skrócie. 

Nieco więcej jutro w wiadomościach kulturalnych w Radio Opole o 10:04. Tam relacja ze spotkania z podróżnikiem w Studenckim Centrum Kultury w Opolu. 

PS. Mała się czuję po spotkaniach z takimi ludźmi :)


edit: LINK DO ARTYKUŁU klik!

środa, 21 października 2015

Rita Pax - Dead Bleeding Pride (nowy teledysk)

Zastanawiam się czasami czy nie jestem trochę psychofanką. Bo jest kilku wokalistów i kapel o których gdy tylko coś usłyszę, to potrzeba, którą we mnie wzbudzają musi zostać niemalże natychmiast spełniona. Wychodzi płyta? Zamawiam przed premierą. Singiel? Muszę go znać już

Rita Pax. Muzyczny twór, który pokochałam od pierwszego wejrzenia. I od pierwszego wejrzenia są pod moją stałą obserwacją.

A teraz Rita Pax pokazała nowy teledysk. I cóż. Nie jest to moja ulubiona piosenka z płyty Old Transport Wonders (marzec, 2015). Nie jest to nawet ta, o której mogę z czystym sumieniem powiedzieć: "och tak, bardzo mi się podoba!". Jest dla mnie brzydka, nieco ponura - a zwłaszcza refren. Nie przeszkadza mi jednak ten fakt. Że piosenka średnia, że teledysk przygnębiający. Bo uwielbiam Ritę Pax samą w sobie. 

Dead Bleeding Pride jest już trzecim obrazkiem, który dotyczy drugiej płyty formacji. Pierwszym był teledysk do Widow w której estetyka czarności i pewnej surowości akurat mi odpowiada. Przede wszystkim zobaczyliśmy twarze członków zespołu, naturalne i pełne charakteru. Ale, kochana Rito, gdy zobaczyłam Too much, gdy tak pięknie zestawieni śpiewaliście i graliście wśród zieleni,w tym swoim świecie, z tym srebrnym pociągiem w tle, z tą piękną energią jaka przez Was przelatuje, byłam zachwycona. Niczym przybysze z innej planety, którzy wpadli na Ziemię zagrać. Brawo! No i dozgonnie będę Was kochać za Self Adjusting Bomb. Wierna, nawet gdy w Waszych  teledyskach tak smutno... Pozdrawia, psychofanka(?)

A tymczasem zobaczcie nowy teledysk. 


A moim marzeniem jest usłyszeć właśnie Self Adjusting Bomb na żywo. 
✌✌✌